czwartek, 18 października 2012

LXXVII



Dzisiaj mój instruktor przypomniał mi o pewnym samochodzie. Siedzieliśmy tak sobie rozmawiając o dzisiejszych jazdach na Statoilu i minął nas starszy Pan. Pan jechał dużym fiatem, kredensem, jak wolicie. Piękny kremowy kolor, resorowe zawieszenie, skajowa tapicerka. Wysiadając z samochodu by podejść do dystrybutora, Pan uśmiechał się szeroko. Jak dziecko. Albo jak kochanek, który dawno nie widział swojej dziewczyny. Rozmowa naturalnie zeszła na temat tego, przedstawionego na zdjęciach malucha. Jaki on wypieszczony. Jaki zadbany. Szczerze to zawsze chciałem mieć ten egzemplarz. Jeżdżą nim tacy starsi Państwo. Używają go od święta, samochód zazwyczaj stoi pod lipą, zawsze w tym samym miejscu. I też mają ten wyraz twarzy gdy nim jadą. Czy takie przywiązanie do samochodu nie jest piękne?

A zdjęcia: 2008, Zenit TTL + 52 mm 2.8 + Kodak 200

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz