niedziela, 13 lutego 2011

XXV - Montana Jones: Poszukiwacze zaginionego Teatru

      Dawno, dawno temu, kiedy Słońce było bogiem, Niecni Złoczyńcy zamknęli Teatr i ukryli go gdzieś w betonowej dżungli. Kiedy dowiedział się o tym Montana Jones, zaprzysiągł sobie nie odpuścić, póki nie odnajdzie Teatru:
-Nie odpuszczę sobie, póki nie odnajdę Teatru! – przyrzekł.

 Pod koniec zimy, Montana przybył do Olsztyna, by rozwiązać sprawę. Na miejscu zbrodni odnalazł wiele wskazówek, podpowiadających gdzie Niecni Złoczyńcy mogli zabrać Teatr.





Nie mogąc znaleźć szybkiego środka transportu, wahał się pomiędzy pójściem pieszo a autobusem.
-Pójdę na piechotę, będę szybciej. – powiedział. Miał rację.
Po trzech długich dniach wędrówki znalazł kolejne wskazówki.


-Ci Niecni Złoczyńcy muszą być naprawdę niecni. – powiedział pod nosem.
Poszedł za nimi, mając nadzieję, że nie natknie się na tutejsze dzikie plemię - Dresów. Niestety – natknął się na nich. Po długiej walce na wzrok obiecał plemieniu, że wracając odrobi im pracę domową z matematyki. Został przepuszczony.
Przedzierając się przez dżunglę, maczetą torował sobie drogę wśród psich odchodów. Po czasie natknął się na kolejne wskazówki, które miały doprowadzić go do celu.


Czuł zapach Niecnych Złoczyńców. Wiedział że są blisko. Minąwszy jaskinię w której sprzedawano zwierzęce mięso, znalazł utracony skarb, znalazł Teatr.



 Teatr nie wyglądał jak dawniej, gdyby nie wskazówki, Montana nie rozpoznałby go.
-Ach ta chirurgia plastyczna. – pomyślał w zachwycie.
Monty’emu pozostało tylko odbić zakładnika, a jedynym sposobem na to było kupienie biletów na najbliższy spektakl, który wielce mu się podobał.

KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz